Rano znalazłem pod drzwiami lokalną gazetę. Pisali o walkach partyzantów, uchodźcach więc postanowiłam od razu skonfrontować przeczytane wiadomości z moimi Manilijczykami. Bez odzewu. Walki? Jakie walki? Problemy? Gdzie na Filipinach? Ciekawe, że mają TV i Internet a żyją w błogiej nieświadomości że wszystko jest tak jak powinno być . A może oswoili się tak, jak Amerykanie z otyłością. Drugi dzień w Manili mija bez większych wrażeń, bo znowu do 2 w nocy siedzę sobie w pracy. Po powrocie Bacardi na oswojenie bakterii i mała wycieczka po poranną prasę. Zaraz piąta więc zrobię tylko krótką prasówkę. Manila Bulletin donosi:
-3 ships sent to assist Mindanao victims. 3 rescue vessels dispatched yesterday to help evacuate residents affected by fighting between government troops and rebels and undertake humanitarian work…
Nori jest z Mindanao. Jedzie do rodziców na wakacje za tydzień. -”W gazecie piszą, że na Mindanao jest niebezpiecznie.”-”Ale skąd to wspaniałe miejsce. Nie ma tu tajfunów tak jak na Luzon.” (na Luzon leży Manila).
-Typhoon Karen (a.k.a. cyclone Nuri) make landfall in Cagayan today. The eye of cyclone was estimated at 330 km per hour. PAGASA warn residents to expect strong winds and heavy rains until expected landfall before noon.
Pytam Aldena co robić, żeby nie narażać się za bardzo w czasie tajfunów i trzęsień ziemi. “Jak idziesz i zaczynasz się kiwać to nie znaczy, że jest coś z tobą nie tak, tylko pewnie jest trzęsienie ziemi. Hahaha. A tak poza tym to nic groźnego. A tajfuny – wieje i pada, ale z reguły wiadomo o tym wcześniej”. OK, uspokoiłem się, tylko czemu w lipcu zginęło 1500 osób?
-Muslim condemn attacks against civilian. Muslim lawmakers joined Christian colleagues in condemning brutal attacks staged by Islamic rebels against civilians decrying the atrocities as cowardly and shameful. Among those brutally killed were 90 year old victim and helpless minors. The bodies of victims were reportedly mutilated.
“Alden, jest was 100 milinów i żyjecie na 7000 wyspach. A gdyby tak pozwolić im się odseparować, to gdyby mieli własną wyspę, to nawet nie musielibyście się nawzajem oglądać. “No tak, ale Filipiny mają ogromny dług w Banku Światowym. Skąd wiesz, że oni też by go spłacali”.
-Metro Manila police force on full alert for possible rebel raids. Entire National Capital Region Police Office placed under full alert security status to prevent possible attacks by Moro Islamic Liberation Front rebels in Metro Manila as a result of ongoing military offensive. Effecitive 8 a.m. yesterday NCRPO tighten security measures in public areas like shopping malls, terminals, schools.
Każdy sklep w Makati (nasza dzielnica Manili) ma swojego policjanta. Każde wejście do pasażu handlowego (czyli co jakieś 500) ma bramki wykrywaczy metalu. Policja nosi shotgun’y. Tak na codzień. Po wzmocnieniu kontroli (od 8 rano o czym dowidziałem się teraz z gazety) jest ich 2 razy więcej. O 10:30 szukam obuwia w Greenbelt – najpopularniejszym centrum handlowym w Manili. 4 policjantów waruje przy bramce wykrywającej metal czekając na zamachowca. 10 metrów od nich na środku chodnika leży torba – jakieś 50 litrów. Ktoś zostawił. Z policjantami kłóci się jakiś Europejczyk. “Przecież musicie coś z tym zrobić!”. “Sir, ale to nie nasza torba”. “No właśnie. Ktoś zostawił torbę w środku centrum handlowego. Powinniście sprawdzić albo cokolwiek z tym zrobić”. “Ale co mamy zrobić. Nie wiemy skąd się tu wzięła. To nie nasza torba.” Buty już miałem kupione, więc stwierdziłem, że pójdę już do hotelu. Po chwili zrezygnowany turysta też uciekł. Torba została, a niewzruszeni policjanci z shotgun na ramieniu dalej szperali patykami w plackach wchodzących licealistów w poszukiwaniu materiałów wybuchowych. W pracy chciałem pogadać o tych zamachach. “A dzisiaj w Greenbelt 5 widziałem bombę”. “Hahahaha. Marc, słyszałeś? Bomba w sklepie. Hahahahaha. Dobre”.
Zawijam. Słońce wstaje. Śniadanie za 30 minut. Nawet Daga daje już spać.

No comments yet
RSS dla komentarzy tego wpisu