You are currently browsing the category archive for the 'Uncategorized' category.

This is a test post from flickr, a fancy photo sharing thing.

.flickr-photo { border: solid 2px #000000; }
.flickr-yourcomment { }
.flickr-frame { text-align: left; padding: 3px; }
.flickr-caption { font-size: 0.8em; margin-top: 0px; }



cuba2009_-74, originally uploaded by Sawian Foty.

post1

Rano znalazłem pod drzwiami lokalną gazetę. Pisali o walkach partyzantów, uchodźcach więc postanowiłam od razu skonfrontować przeczytane wiadomości z moimi Manilijczykami. Bez odzewu. Walki? Jakie walki? Problemy? Gdzie na Filipinach? Ciekawe, że mają TV i Internet a żyją w błogiej nieświadomości że wszystko jest tak jak powinno być . A może oswoili się tak, jak Amerykanie z otyłością. Drugi dzień w Manili mija bez większych wrażeń, bo znowu do 2 w nocy siedzę sobie w pracy. Po powrocie Bacardi na oswojenie bakterii i mała wycieczka po poranną prasę. Zaraz piąta więc zrobię tylko krótką prasówkę. Manila Bulletin donosi:

-3 ships sent to assist Mindanao victims. 3 rescue vessels dispatched yesterday to help evacuate residents affected by fighting between government troops and rebels and undertake humanitarian work…

Nori jest z Mindanao. Jedzie do rodziców na wakacje za tydzień. -”W gazecie piszą, że na Mindanao jest niebezpiecznie.”-”Ale skąd to wspaniałe miejsce. Nie ma tu tajfunów tak jak na Luzon.” (na Luzon leży Manila).

-Typhoon Karen (a.k.a. cyclone Nuri) make landfall in Cagayan today. The eye of cyclone was estimated at 330 km per hour. PAGASA warn residents to expect strong winds and heavy rains until expected landfall before noon.

Pytam Aldena co robić, żeby nie narażać się za bardzo w czasie tajfunów i trzęsień ziemi. “Jak idziesz i zaczynasz się kiwać to nie znaczy, że jest coś z tobą nie tak, tylko pewnie jest trzęsienie ziemi. Hahaha. A tak poza tym to nic groźnego. A tajfuny – wieje i pada, ale z reguły wiadomo o tym wcześniej”. OK, uspokoiłem się, tylko czemu w lipcu zginęło 1500 osób?

-Muslim condemn attacks against civilian. Muslim lawmakers joined Christian colleagues in condemning brutal attacks staged by Islamic rebels against civilians decrying the atrocities as cowardly and shameful. Among those brutally killed were 90 year old victim and helpless minors. The bodies of victims were reportedly mutilated.

“Alden, jest was 100 milinów i żyjecie na 7000 wyspach. A gdyby tak pozwolić im się odseparować, to gdyby mieli własną wyspę, to nawet nie musielibyście się nawzajem oglądać. “No tak, ale Filipiny mają ogromny dług w Banku Światowym. Skąd wiesz, że oni też by go spłacali”.

-Metro Manila police force on full alert for possible rebel raids. Entire National Capital Region Police Office placed under full alert security status to prevent possible attacks by Moro Islamic Liberation Front rebels in Metro Manila as a result of ongoing military offensive. Effecitive 8 a.m. yesterday NCRPO tighten security measures in public areas like shopping malls, terminals, schools.

Każdy sklep w Makati (nasza dzielnica Manili) ma swojego policjanta. Każde wejście do pasażu handlowego (czyli co jakieś 500) ma bramki wykrywaczy metalu. Policja nosi shotgun’y. Tak na codzień. Po wzmocnieniu kontroli (od 8 rano o czym dowidziałem się teraz z gazety) jest ich 2 razy więcej. O 10:30 szukam obuwia w Greenbelt – najpopularniejszym centrum handlowym w Manili. 4 policjantów waruje przy bramce wykrywającej metal czekając na zamachowca. 10 metrów od nich na środku chodnika leży torba – jakieś 50 litrów. Ktoś zostawił. Z policjantami kłóci się jakiś Europejczyk. “Przecież musicie coś z tym zrobić!”. “Sir, ale to nie nasza torba”. “No właśnie. Ktoś zostawił torbę w środku centrum handlowego. Powinniście sprawdzić albo cokolwiek z tym zrobić”. “Ale co mamy zrobić. Nie wiemy skąd się tu wzięła. To nie nasza torba.” Buty już miałem kupione, więc stwierdziłem, że pójdę już do hotelu. Po chwili zrezygnowany turysta też uciekł. Torba została, a niewzruszeni policjanci z shotgun na ramieniu dalej szperali patykami w plackach wchodzących licealistów w poszukiwaniu materiałów wybuchowych. W pracy chciałem pogadać o tych zamachach. “A dzisiaj w Greenbelt 5 widziałem bombę”. “Hahahaha. Marc, słyszałeś? Bomba w sklepie. Hahahahaha. Dobre”.

Zawijam. Słońce wstaje. Śniadanie za 30 minut. Nawet Daga daje już spać.

Wystartowaliśmy z Warszawy prawie bez problemów. Jedyny kłopot miałem z nadbagażem- 29 KG – trzeba było przepakować się i odwieźć rzeczy do domu, co nie było takie łatwe, bo odprawa kończyła się 5.30 rano. Udał się dzięki mojej wrodzonej punktualności. Nigdy nie zostawiam wszystkiego na ostatnią chwilę i jak zwykle byłem na lotnisku sporo przed czasem.
W Amsterdamie nie chciało nawet nam się wynurzać do centrum wiec na Shipol snuliśmy się przez 5 godzin.
Pierwsza niespodzianka w samolocie – sami Filipińczycy, białych może ze 20, z czego na turystów wyglądały tylko 4 osoby na kilkaset samolocie. Filipińczycy wyglądali jakoś tak dziko. Na tle tysięcy dobrze ubranych i zadbanych podróżnych snujących się po Shipol, nasi towarzysze podróży wyglądali przybysze z innej planety. Szerokie nosy, nieforemne twarze przypominali bardziej aborygenów niż typowych azjatów. Jeden z nich, siedzący koło mnie , obwieszony złotem elektryk ze statku, wracał do domu po rejsie. Jego maniery były mało uprzejme a angielski niezrozumiały tyko przez pierwszą połowę loty. Po godzinie lotu włączył swój ekran i wręczył mi pilota i wydał polecenie abym włączył mu szachy. Z reguły w takiej sytuacji działa słowo poproszę albo jakiś uśmiech, a ten gość śmiertelnie poważny kazał mi obsłużyć jego entainetrament system.
Później okazał się miłym gościem.
2 sąsiad to holender, który okazał się kumplem z pracy. Wynieśliśmy się wizytówkami i umówiliśmy na lunch we wtorek. Na pokładzie głownie marynarze i pracujący legalnie/nielegalnie budowlańcy z UE.
Na lotnisku bez niespodzianek. Na podjeździe wóz opancerzony. Po wyjściu żar z nieba. Słabo, nogi mięciutkie. Taxi kręci się wokół lotiniska przez piertwsze 5 minut. Po zwróceniu uwagi jedziemy już do hotelu.
W Polszy 3 rano. U nas przedpołudnie. Hotel Renaissance w Makati, Manila, PH.

Makati za oknem

Makati za oknem

Przed wejściem do hotelu wykrywacz metalu i kontrole osobiste. W lobby jazzowy zespoł. Pięć osób obsługi na każdego turystę. I tak mamy to gdziesz. Wszelkie uprzemości traktujemy jako zupełnie oczywistą cześć tej zabawy.

Szybki prysznic, basen i na obiad.

No właśnie. Basen. Mieliśmy przygotować prezentację. Ale wyjrzeliśmy za okno i było po sprawie.

No właśnie. Basen. Mieliśmy przygotować prezentację. Ale wyjrzeliśmy za okno i było po sprawie.

To co widzimy za okenm to Greenbelt – miejsce spotkań towarzystkich. Olbrzymi supermarket zorganizowany wokół ogrodu, w samym centrum kościół i msza, bo mamy niedzelę. Kazanie na tle planszy reklamujących promację w sklepach z elektoniką. Każda knajpa i sklep ma swojego ochroniarza. Nawet na korytarza co kilkanaście metrów bramka i kontrola. Wykrywacz metalu, przeglaanie toreb. Minęliśmy ich kilkadiesiąt. Anir razu nie przeszukani. Typ kaukzji jest poza podejrzenem. “Good afternnon. How are you” zamiast trzepania torby.

Green belt 3. Market tak wielki, że podzielili go na stefy. Pełni rolu sklepu, starówki, katedry, agory, parku.

Green belt 3. Market tak wielki, że podzielili go na stefy. Pełni rolu sklepu, starówki, katedry, agory, parku.

Jetlag napadł. Ostatnia przespana noc z czwartku na piątek. Teraz jest niedziela, godzina 15:00. Mirek zasnął jedząc kotleta. Chcieliśmy wytrwać przynajmniej do 18, żeby nie obudzis się o 2 w nocy. Podliśmy o 15. Obudziliśmy sie o 23.00. Wyspanie wypoczęci. Nie mamy co ze sobą zrobić. Supermarkety gasną, na basenie skąłdają parosole. Bacardi i Smirnjoff powinny przynieść sen. Podłe skutki jetlag’a odczuwasz zresztę w tej cheli na sobie. Nigdy bym nie wpadł na pomysł pisania pamiętnika gdyby nie to ;)

Niedziela ale jutro swieto. Manila sie bawi. My probujemy zasnąć.

Niedziela ale jutro swieto. Manila sie bawi. My probujemy zasnąć.

4 godziny później. 2 bary więcej i dalej nic. Party kończy się o 3, mimo że jutro jest świeto. Nawet o tej godzinie policjanci są co paręset metrów.

Kategorie

tagi